Czarodziej

Każda nitka ma swój początek

To było ponad jej siły. Siedziała wściekła na ławce i nie wiedziała co dalej. Co z tego, że miał rację nazywając ją małą złośnicą? Nie wie tak naprawdę, dlaczego właśnie taka jest! Ona bardziej niż ktokolwiek ma prawo być wściekła! Tak, właśnie!
Siedziała na ławeczce w parku. Tylko tu mogła dziś pobyć sama. Ręce zaciśnięte w pięści gniotły niewygodnie brodę. Oczy pełne łez bezsilności spoglądały na stare zniszczone papcie. Zakładała je zawsze na długie wędrówki.
Wtedy pojawił się On. Nie potrafiła sobie później przypomnieć jak wyglądał ani ile mógł mieć lat.
Zapamiętała tylko oczy przenikliwe, jakby błyszczące błękitnym blaskiem otoczone kreskami kurzych łapek. I ten jakby bezczelny uśmiech? Był pełen owszem jakiegoś ciepła ale i nieznającej sprzeciwu bezczelności. Stanął przed nią. Nic nie mówiąc podał jej jakieś zawiniątko. Co ten dziwak chce ode mnie? – pomyślała. Zawiniątko wpadło do jednej z rozłożonych ze zdziwienia ręki. Zakołysało się niepewnie. Wtedy szybko, by uchronić przed upadkiem przykryła je drugą dłonią. Wyciągnęła rękę by zwrócić zawiniątko. Jego już tam nie było. Rozpłynął się bez śladu jak cukier w porannej herbacie. Czarodziej, czy co?
Niepewnie rozejrzała się na boki, może to jakiś żart, a ktoś za drzewem pęka ze śmiechu z jej miny wymalowanej zdziwieniem. Nie było nikogo. Wraz z każdą kolejną chwilą ciekawość rosła niczym cień ogromnego smoka. Niepewnie, nieśmiale, koniuszkami palców rozsunęła papier starej pożółkłej gazety. Wewnątrz znalazła mały kłębek splątanej wełny. Kilka supełków sprawiało, że kulka nie wyglądała zbyt idealnie. Jednak to żart. Nic wielkiego. Sama do siebie uśmiechnęła się z politowaniem. Odruchowo jednak zaczęła rozprostowywać nitkę. Prostowała i nawijała od nowa. Rozplątywanie supełków nie było wcale takie proste. Nowy kłębek jednak z każdą chwilą stawał się coraz większy. Chyba minęło kilka godzin. Udało się. Nie było żadnej niespodzianki na koniec. Nic się nie stało. Bez sensu? Chociaż. Coś się zmieniło. Niepewnie rozejrzała się wokół. Nie była pewna. Po chwili jednak wiedziała. Wściekłość gdzieś zniknęła, a podczas nawijania nitki udało się wymyśleć coś zdaje się rozsądnego. Wstała z ławeczki?

zobacz wszystkie